Choć warszawiaków przed dwoma laty uznano za kolejną nadzieję rodzimego indie-popu, Hatifnats to nie kolejne sezonowe objawienie, lecz dojrzały zespół z własną, całkowicie osobną, artystyczną wizją. Szczęśliwie, ich debiut niewiele łączy z aktualnymi trendami, "Before It Is Too Late" ma za to sporo wspólnego z romantycznym ideałem muzyki przeżywanej "niemodnie": w skupieniu i na serio.Nagrania The Cure, Sigur Ros, Cocteau Twins, Jeff Buckley czy Radiohead - to najblizszy im typ emocjonalności. Piękny, delikatny i smutny wokal zamiast disco-punkowego pastiszu? Niemal religjny żar w miejsce zblazowanej "rock'n roll pose"? Gitary na pogłosach i nowofalowy bas zamiast glamour chórków i syntezatorowych riffów? I jeszcze to "Hallelujah" w "World 2"? Hatifnats mają dość dumy i wiary w siebie, by nie poddawać się powszechnemu terrorowi dystansujacej ironii. W tym rozumieniu to zespół świadomie niewspółczesny - muzyka to dla nich coś więcej niż towarzyski, środowiskowy kod. Chcą by przeżywano ją z mocą pierwszych nastoletnich, życiowych i estetycznych, objawień. Hatifnats, choć chwilami brzmią epicko i podniośle, udaje się jednak uniknąć pretensjonalnego nadęcia. Menacholijna nutę i "klimatyczność" równoważy tu często mocna rockowa sekcja i gitarowy "brud". Nad "Before It Is Too Late" pracowali wspólnie z producentem Mariuszem Szypurą (Happy Pills, Silver Rocket). Nie było to jednak ich pierwsze doświadczenie w studio - wcześniej zarejestrowali już utwór "Waking In The Dark", który trafił na wydanego przez Polskie Radio singla firmowanego wspólnie z Muchami i promującego kompilację "Offsesje". W 2007 roku w Hatifnats wyróżniono w plebiscycie "Miazgi" miesiecznika Pulp w kategorii "Następna duża rzecz". Zespół wystapił na festiwalach Opener, Jarocin, Off ( wygrali finał "Mojej Sceny Off").